Od lamp do komputerów...

Gdy po ukończeniu studiów na Politechnice Gdańskiej rozpoczynałem swoją pierwszą pracę w gdańskim teatrze Miniatura, do dyspozycji miałem jedynie starszej generacji lampową, monofoniczną konsoletę i magnetofony Fonia polskiej produkcji.
Z czasem w moim życiu zawodowym pojawiły się urządzenia tranzystorowe - początkowo polskiej produkcji, a później już produkcji zachodniej, jak miksery MCI, Harrison, Calrec, SSL oraz wieloślady 3M i Studer, jakie były zainstalowane w studiach nagraniowych, w których na przestrzeni wielu lat miałem okazję pracować. Dobrze ponad sto płyt zrealizowałem więc w typowo analogowym środowisku.
Z upływem lat do zapisywania zmiksowanego materiału zaczęły być używane cyfrowe magnetofony DAT, co było moim pierwszym zetknięciem się z technologią cyfrową, a jeszcze później miałem okazję pracować również i z cyfrowymi magnetofonami wielośladowymi, jak 3M, czy Sony DASH.

Kiedy po latach rozpocząłem własną działalność, pracowałem już tylko na mikserach cyfrowych (Yamaha, Soundcraft) połączonych z twardyskowymi rejestratorami wielośladowymi (Fostex, Alesis).
Wkrótce komputery stały się na tyle szybkie, że umożliwiły skuteczną pracę z dźwiękiem, przestawiłem się więc na oprogramowanie audio. Początkowo był to Wavelab Steinberga używany jedynie do zapisu i montażu zgrywanego materiału, a później przestawiłem się już na miksowanie, montaż i mastering w programie DAW Samplitude, z którego to programu korzystam głównie do dzisiaj.
Obecnie pracuję wyłącznie w domenie cyfrowej, korzystając całkowicie natywnie z oprogramowania Sequoia, Samplitude i okazjonalnie ProTools. Nie korzystam przy tym z żadnych kart rozszerzających w rodzaju UAD, opierając się jedynie na pluginach natywnych. Nie korzystam też z zewnętrznego sprzętu.
Z założenia posługuję się bardzo prostymi narzędziami, bo najważniejsze są dla mnie metody pracy, jakie wypracowałem sobie przez lata.

Mając wieloletnie doświadczenia w pracy zarówno ze sprzętem, jak i z komputerami, jestem w stanie pracować i uzyskać pożądane brzmienie w dowolnej domenie. Sprzęt, jak i oprogramowanie to są po prostu narzędzia, a ostateczny efekt zależy głównie od ich umiejętnego wykorzystania, co przełożyło się u mnie na bogaty dorobek w postaci kilkuset zrealizowanych płyt.

Każda z domen, analogowa i cyfrowa, ma oczywiście swoje mocne i słabe strony, natomiast praca w środowisku komputerowym ma kilka niepodważalnych zalet.
Najważniejsza z nich to możliwość zapamiętywania dosłownie wszystkiego w sesji, co pozwala na łatwe i szybkie wprowadzanie poprawek. Nie bez znaczenia jest też unikanie niepotrzebnego przetwarzania sygnałów analogowych na cyfrowe i odwrotnie - sygnały audio są przetwarzane na postać cyfrową w momencie zapisu, a powrót do domeny analogowej następuje dopiero u końcowego słuchacza, czyli zależny jest tylko i wyłącznie od klasy sprzętu, jakim on dysponuje.

Najistotniejszy i oczywisty jest w pracy realizatora właściwy odsłuch. Od wielu lat dysponuję własną pracownią, wyposażoną w kilka alternatywnie przełączanych rodzajów odsłuchu.
Obecnie posługuję się:

- zestawami dalekiego pola własnego projektu ze współosiowymi głośnikami 12” Tannoy HPD 315B
- zestawami bliskiego pola APS Coax
- kompaktowym zestawem Behritone do oceny poprawności brzmienia na gorszym sprzęcie i w wersji mono
- zestawem komputerowych głośników Microlab.
- słuchawkami Shure SRH 1540.

Nad montażem, zgraniami i masteringiem pracuję obecnie w 64-bitowym środowisku PC Windows, z oprogramowaniem Samplitude Pro X3 i dobranym stosownie do potrzeb zestawem natywnych pluginów VST różnych producentów.
Nie używam przy tym żadnych urządzeń peryferyjnych.
realizator
dźwięku
Piotr Madziar